cyclingdoppio.cc
Północny Wietnam

Północny Wietnam

Jesień w deszczowym Wietnamie: tajfuny, zupa pho i kawa speciality

Ann Sobieraj, Jedr Blaszyk
3 min

W listopadzie uciekliśmy od szarej, jesiennej rzeczywistości i wyruszyliśmy na wschód w poszukiwaniu słońca. Zachęceni opowieściami znajomych i spektakularnymi zdjęciami na licznych blogach podróżniczych zdecydowaliśmy się na Wietnam. Postanowiliśmy pozostać w północnej części kraju, gdzie o tej porze roku panują (według wszystkich dostępnych źródeł) świetne warunki do zwiedzania, trekkingu i wypoczynku na świeżym powietrzu. Nic bardziej mylnego w erze globalnych zmian klimatycznych i tajfunów, tworzących się jeden po drugim na wodach Azji Południowo-Wschodniej. Warunki atmosferyczne były trudne i zmusiły nas do modyfikacji planu wyprawy – nie udało nam się pojechać w rejon górski do miejscowości Sapa.

Deszczowe Hanoi

Hanoi przywitało nas pochmurnie i deszczowo. Postanowiliśmy wykorzystać ten czas na zwiedzanie świątyń – największe wrażenie zrobiła na nas Świątynia Literatury. Odwiedziliśmy też Muzeum Ceramiki – bardzo oryginalny budynek i interesujące wystawy. Chyba jedynym plusem tej okropnej, jesiennej aury był fakt, że nigdy wcześniej rozgrzewająca zupka pho nie wchodziła tak dobrze.

Kultura kawowa

W Hanoi zaskoczyła nas rozwinięta kultura kawowa – z jednej strony kawiarnie oferujące tradycyjną wietnamską kawę (specyficzną, intensywną robustę parzoną w tradycyjnym tygielku tzw. "phin"), z drugiej strony mnogość kawiarni specialty. Na każdej ulicy można było znaleźć przyjemną kawiarnię oferującą kawę speciality, zwykle z nowoczesnym wnętrzem. Udało nam się nawet wziąć udział w warsztatach przygotowywania tradycyjnej wietnamskiej kawy, w tym słynnej egg coffee.

Ninh Binh

Z Hanoi wyruszyliśmy do prowincji Ninh Binh – tak zwanej "zatoki Ha Long na lądzie" – regionu, który uchodzi za jeden z najpiękniejszych obszarów w całym Wietnamie. Niestety, obok pięknej natury nie sposób nie zauważyć licznych cementowni i niekończącego się ruchu ciężarówek, które brutalnie odbierają Ninh Binh dużo z pierwotnego uroku.

Zatrzymaliśmy się w miejscowości Tam Coc, bardzo turystycznym, głośnym miasteczku. Wybraliśmy Tam Coc pomimo gwaru ze względu na możliwość poruszania się po okolicy na rowerze, Ania przypłaciła to jednak solidnym zabłoceniem nowych butów. Z dostępnych atrakcji w Ninh Binh polecamy rejs łodką w rezerwacie Trang An oraz wspinaczkę na punkt widokowy Mua Cave.

Ha Long Bay

Po ponad tygodniu ponurej aury w końcu udało nam się zobaczyć trochę słońca. Postanowiliśmy wykorzystać tę korzystną zmianę frontu pogodowego na wypoczynek nad wodą i zatrzymaliśmy się na kilka dni w Ha Long. Miasto zostało w ostatnich latach intensywnie rozbudowane przez dewelopera Sun Group. Duża część inwestycji to budynki i osiedla stylizowane na wzór europejskich miast takich jak Paryż czy Wenecja, wyglądające bardziej jak scenografia filmowa niż żywe centrum miejskie. Inwestycje są w znacznej większości niezamieszkałe, co sprawia, że Ha Long wydaje się sztuczne i opustoszałe. Nie można jednak zaprzeczyć, że sama zatoka Ha Long jest naprawdę spektakularna i słusznie określana jednym z cudów natury.

Słoneczne Hanoi

Przed wylotem do domu wróciliśmy ponownie do Hanoi. Miasto w słonecznej aurze zrobiło na nas zupełnie inne wrażenie niż za pierwszym razem. Polecamy spacer w okolicy jeziora Hoan Kiem o zachodzie słońca lub podziwianie panoramy miasta z jednego z licznych sky barów.